Obiad na smyczy

mer 033Ani się do tego nie da przytulić… Pewnie znajda się tacy, którzy z pewnością zrobiliby to. Ani… nie będzie ci aportowało, wykonywało poleceń.

Świnia.

Różowe stworzonko, do którego raczej się nie przytula.

Ludzie dla których zwierzę stało się domowym pupilkiem mają zakrzywioną rzeczywistość.

Jedni mają psa albo kota, inni w domowym zaciszu pielęgnują świnie.

W dużych miastach odczuwam dziwny trend. Warszawie widziałam wesoło spacerującą za właścicielem świnie. Prowadził ją na smyczy jak psa. Ludzie przystawali i robili komórkami zdjęcia. Tak można w wielkim mieście wyróżnić się z tłumu. Chwila sławy.

Jak dla mnie to tylko obiad na smyczy.

Szop.

W Łodzi spotkałam szopa, dość niesfornego. Też był prowadzony na smyczy, ale niechętnie chciał iść za właścicielką. Biedne stworzenie.

Może w innych dużych miastach jest podobnie. Ludzie hodują w domu jakieś nietypowe zwierzę, które nie pasuje do utartych kanonów tego co nazywa się domowym pupilkiem.

Dla mnie byłoby nietypowo zobaczyć niedźwiedzia prowadzonego na smyczy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s